Z Siostrzycą sytuacja jest jaka jest. Ja uważam, że to piękny wyraz miłości z mojej strony, w pełni obrazujący to, jak wielkie pokłady ukochania do bliźniego w sobie noszę, o tolerancji, zrozumieniu i cierpliwości nie wspominając. Inni zaś są zdania, że tylko czekam aż będę miała okazję, by wbić jej nóż w plecy.
Nie wiem o co im chodzi, ja uważam, że nikt nie docenia ogromu mojego uczucia, jakim ją darzę, chociaż jest głupia, ma wszy i śmierdzi kapustą.
Ona się zarzeka, że również jestem głupia, śmierdzę starymi skarpetkami i mam owsiki.
Ja ją straszę, ona mnie obmacuje... ale to właściwie można uznać za normę - ja straszę wszystkich, ona wszystkich obmacuje. Może nie tak wszystkich, wszystkich na ulicy, ale fakt, że pierwszą propozycją na adres bloga jaką usłyszałam było "moja siostra obmacuje ludzi w schowku" jest niezbitym dowodem na to, że nie próbuje w ten sposób skrzywdzić tylko mnie (albo postanowiła okazać sympatię Zmorze Mojego Życia. Obawiam się, że to, z jak popieprzoną osobą jestem spokrewniona, Zmora będzie mi jeszcze wypominała w mowie pogrzebowej, zakładając, że to jej się uda dłużej pożyć na tym padole ziemskim).
... tak, obie jesteśmy lekko pieprznięte. Różnica polega na tym, że ona jest po prostu creepy. Ja jestem tą zabawną.
I ładną.
I z większymi cyckami.
Rzecz w tym, że gdy już odstawimy na bok te przezwiska, wypominanie sobie wszelkich fizycznych aspektów ("O, przytyłaś", "czy to kolejny siwy włos?"), wrzucanie kostek lodu za koszulki, ustawianie budzików na trzecią nad ranem, czy bicie się o telefon w miejscach publicznych, to potrafimy też stanąć za sobą murem.
Zwłaszcza, gdy są z tego obopólne korzyści.
Tu napomknę, że poza Siostrzycą jest też Siostra. Stosunki z Siostrą obie staramy się mieć jak najbardziej poprawne i krótko mówiąc - dupa z tego wychodzi. Ale dobra, kochamy ją. Ponoć. Czy coś. Próbujemy.
Dzisiaj Siostrzyca mi do pokoju wpadła.
Siostrzyca: Pomożesz mi się pozbyć?!
Ja: Siostry?
Siostrzyca: ... ... ... kuszące, ale nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz