środa, 28 maja 2014

O tym, jak stałam się fanką własnego związku

Matura minęła zadziwiająco szybko, ujawniając mój kompletny brak wiedzy wymagany na samym egzaminie, skłonność do pochłaniania niezdrowych ilości czekolady oraz energetyków w chwilach stresu, niesamowitą kreatywność, o którą nie posądzałam samej siebie (opowiadania w stylu "Moja dziewczyna czytała porno na moim pogrzebie" czy "Pytania, na które Bóg powinien odpowiedzieć w pierwszej kolejności"), podejrzaną chęć do utrzymywania porządku w całym domu oraz fakt, że trzeci sezon "Once upon a time" trzyma poziom i Hook jest ekstra. Dowiedziałam się również jak grać w Minecraft, że kryminologia w Gdańsku brzmi świetnie, a poziomy w Candy Crush Saga mogą iść niesamowicie szybko. 


I sprawiła, że stałam się wierną fanką własnego związku, uważając go za swoje OTP (co uważam za absolutnie zdrowy objaw. Trochę narcystyczny, to prawda, ale zdrowy).

Ja: Jak już napadniemy na ten bank, czy znajdziemy inny sposób na fortunę to zabiorę Cię w podróż dookoła świata, żebyś pomogła mi szukać do naplucia i zdewastowania grobów tych wszystkich nadambitnych sukinsynów, przez których obecnie chce mi się płakać, dopsz? ... To byłoby na tyle, jeśli chodzi o resztki romantyzmu z mojej strony.
Zmora Mojego Życia: Dobrze kochanie i o mało nie przyprawiłaś mnie o zawał tym początkiem. To by było na tyle, jeśli chodzi o mój romantyzm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz