czwartek, 24 lipca 2014

Życie dorosłe jest piekielnie podstępne i dopada Cię w najmniej spodziewanym momencie. 
Mogę kupować alkohol? Spoko.
Muszę wybrać kierunek studiów? Spoko, jeśli nie liczyć lekkiej depresji i walenia głową w ścianę godzinami.
Załatwiam to i tamto w urzędzie? Spoko.
Diler zostawia mnie samą z interesem, gdy potrzebuje pięciominutowej przerwy? Spoko.
Opiekuję się dziećmi? Spoko.
Szukam pracy? Spoko.
Jadę oglądać mieszkanie ze Zmorą? Spoko.
Muszę kupić pralkę do nowego mieszka-... czekaj chwilę. Pralkę? Kupić? Muszę kupić pralkę do swojego mieszkania, do którego się wyprowadzę i stanę się samodzielną, niezależną od nikogo jednostką? Będę mogła wracać do domu, kiedy będę chciała, nie będę musiała nikomu się meldować, sama będę musiała myśleć o wszelkich domowych obowiązkach...
POMOCY.

niedziela, 13 lipca 2014

Dlaczego należy mi odpisywać na FB

Zmora jest chora. Mniej, niż wczoraj, ale jej stan wciąż jest wątpliwy. Ja cały dzień sprzątam i nucę szczęśliwe piosenki, więc ze mną też nie jest najlepiej. Ale nie o to chodzi. Rzecz w tym, że czasem, jak ktoś zniknie bez słowa w trakcie rozmowy albo go najzwyczajniej w świecie nie ma... moja wena zaczyna wariować. Dla przykładu Zmora dzisiaj oberwała słowotokiem kręcącym się wokół mojego życia po jej śmierci.