wtorek, 16 września 2014

Wśród ludzi, wódki i broni

Ris spędził tydzień na odwyku od komputera, kawy i dużego, przyjaznego, ciepłego prysznica, bo pojechał na wyjazd studencki. Wywieźli go na jakieś zadupie godne miana Centrum Niczego 2.0, bo na lewo las, z tyłu las, na wprost las, po prawej jezioro. Znaczy dzicza, brak cywilizacji i banda studentów dookoła wyraźnie domagających się zastąpieniu krwi wódką w krwioobiegu.
Ach, te obozy przetrwania.